Zadziwiające, jak często nasze ciało staje się obiektem ocen, ambicji, porównań i niezadowolenia. Już od najmłodszych lat jesteśmy uczeni, że ciało jest naszą wizytówką, że powinno być jędrne, szczupłe i dobrze się prezentujące. Przyswajamy przekaz, że jeśli nie spełniamy określonych standardów, coś z nami jest nie tak. Ciało staje się więc projektem do wiecznej poprawy. Zamiast wsłuchiwać się w jego potrzeby i doceniać jak wiele robi dla nas na co dzień, zaczynamy je mierzyć, oceniać, kontrolować. I właśnie dlatego tak wiele osób traci z nim kontakt – zamiast budować relację opartą na trosce, uczymy się z nim walczyć.
W tym artykule zapraszam Cię do przyjrzenia się swojej relacji z ciałem z innej perspektywy – nie przez pryzmat kilogramów, rozmiarów czy centymetrów, ale raczej łagodności i szacunku. Chcę Ci pokazać, że da się poprawić relację z ciałem nie koncentrując się na wadze. Że możesz zadbać o siebie, nie mierząc swojej wartości liczbami. To droga, która, choć bywa trudna, prowadzi do prawdziwego poczucia wolności.
Twoje ciało nie jest Twoim wrogiem
Choć może się to wydawać oczywiste, warto to powiedzieć na głos: Twoje ciało nie jest Twoim wrogiem. Nie stoi przeciwko Tobie. Nie sabotuje Twoich wysiłków. I nie robi Ci na złość. Ono po prostu jest i spełnia swoje zadania. Reaguje, komunikuje, przypomina o swoich potrzebach. Oddycha, trawi, porusza się. I choć może nie wygląda tak, jakbyś sobie tego życzyła – to nadal Twoje ciało. Jedyne, jakie masz. I jedyne, jakie będziesz mieć.
Niestety, w świecie pełnym filtrów, diet i retuszowanych sylwetek bardzo łatwo o tym zapomnieć. Kultura, w której żyjemy, nie sprzyja budowaniu ciepłej relacji z ciałem. Wręcz przeciwnie – zachęca do jego nieustannej krytyki. Jeśli nie jesteś wystarczająco szczupła, młoda, a Twoja atrakcyjność nie wpisuje się w kanon – to znaczy, że coś z Tobą jest nie tak. A jeśli masz nadmiar kilogramów – to z pewnością nie dbasz o siebie, jesteś leniwa albo brak Ci dyscypliny.
To bardzo krzywdzące podejście. Ciało to nie tylko forma. To również nasza własna historia. Zapis wszystkich trudnych momentów, chorób, napięć, stresu, ale i radości, czułości, bliskości. Twoje ciało pamięta więcej, niż myślisz. Dlatego w pierwszej kolejności zasługuje na zrozumienie. Tylko dzięki temu możesz poprawić relację z ciałem, nie koncentrując się na wadze.
Masa ciała to nie wszystko
Wielu osobom wydaje się, że poprawa relacji z ciałem zaczyna się wtedy, gdy waga pokazuje niższą liczbę. Że dopiero po schudnięciu można siebie zaakceptować. Takie podejście to jednak błędne koło. Bo nawet jeśli uda się zredukować masę ciała – istnieje duża szansa, że krytyczny głos w głowie nadal będzie mówił: “za mało”, “nadal nie tak”, “musisz bardziej się postarać”.
Prawda jest taka, że nasz wygląd jest podatny na zmiany. Zależy od naszego stanu zdrowia, dnia cyklu, czynników zewnętrznych. Jeśli wybieramy go jako filar naszej wartości czy pewności siebie, to będą one równie nietrwałe.

Skupienie się wyłącznie na wadze jako głównym mierniku wartości własnego ciała prowadzi do obsesji, frustracji i – często – pogorszenia relacji z jedzeniem. Waga staje się strażnikiem nastroju. Jeśli spadnie – dzień jest udany, przy wzroście czujesz, że jesteś beznadziejna i brak Ci samokontroli. Cała reszta traci znaczenie. Nie liczy się to, jak się czujesz, jak funkcjonuje Twój organizm, jak śpisz, ile masz energii na co dzień i czy ruch sprawia Ci przyjemność. Liczy się tylko jedna liczba. A przyznasz, że to nie jest zdrowe?
Bo choć szczupłe ciało może kojarzyć się ze zdrowiem, nie zawsze tak jest. Nasz dobrostan jest wieloczynnikowy – i jeśli o tym zapominamy i skupiamy się tylko na osiągnięciu konkretnego celu sylwetkowego, możemy pomijać inne filary.
Prawdziwa poprawa relacji z ciałem zaczyna się wtedy, kiedy pozwalasz sobie doświadczać siebie niezależnie od tego, co pokazuje waga. Kiedy uczysz się zauważać sygnały płynące z ciała – głód, sytość, napięcie, zmęczenie, przyjemność. Kiedy przestajesz mierzyć wartość siebie i swojego dnia na podstawie tego, ile ważysz.
Dobra relacja zaczyna się od kontaktu ze sobą
Nie da się poprawić relacji z ciałem bez słuchania go. Nie chodzi tu o analizowanie każdego najmniejszego sygnału, ale po prostu adekwatne reagowanie na Twoje potrzeby. To oznacza szanowanie głodu i sytości, ale również zmęczenia czy emocji, które na co dzień czujesz. Taki kontakt z ciałem wymaga uważności, cierpliwości i – przede wszystkim – ciekawości. A także odwagi, by spojrzeć na nie inaczej niż przez pryzmat jego wyglądu.
Możesz zastanowić się kiedy ostatnio zadałaś sobie pytania: jak się dziś czuje? Czego w tym momencie potrzebuję?
Twoje ciało nie chce dla Ciebie źle – wręcz przeciwnie. Zależy mu na tym, byś była bezpieczna i w jak najlepszym zdrowiu. Jednak w całym tym pośpiechu wcale nie łatwo o to zadbać. Nie pomagają też restrykcyjne diety, które uczą nas, by bardziej polegać na zewnętrznych zasadach niż swoich potrzebach, co może odłączać nas od ciała i tego, co do nas mówi.
Co nam daje lepsza relacja z ciałem?
Relacja z ciałem wpływa na każdą sferę życia. Gdy przestajesz nieustannie myśleć o tym, jak wyglądasz, odzyskujesz wolność. Twoja energia przestaje krążyć wokół luster, wag, ubrań i prób wyglądania lepiej. Możesz być bardziej, obecna. Skupić się na tym, co naprawdę dla Ciebie ważne – na relacjach, marzeniach, radościach codzienności. Możesz ruszać się z przyjemnością, a nie z przymusu. A czasami wybrać odpoczynek, kiedy ciało prosi o pauzę – i już nie traktować tego jak słabość.
Warto też pamiętać, że lepsza relacja z ciałem nie oznacza, że codziennie patrzysz na siebie z zachwytem. To normalne, że każdy z nas ma gorsze dni, kiedy po prostu czuje się źle ze sobą. Ale, gdy poprawimy relację z ciałem, nawet wtedy możemy być po swojej stronie. I zamiast karać się za to, że nie wyglądasz tak, jakbyś chciała, wybrać troskę. Ciało nie musi być doskonałe, żeby zasługiwało na czułość – ono zasługuje na nią już teraz, dokładnie takie, jakie jest.
Jak poprawić relację z ciałem, nie koncentrując się na wadze?
Pierwszym krokiem, by poprawić relację z ciałem może być zatrzymanie się i zadanie sobie pytania: “Co czuję w swoim ciele w tej chwili?” – bez oceniania i nadmiernego analizowania. To może być trudne. Szczególnie jeśli przez lata ciało było tylko narzędziem – które ma prezentować się w szczególny sposób. Tak, by zadowolić nie tyle siebie, co wszystkich innych. To właśnie od uważności najlepiej budować swoją relację – bo ona pomaga Ci lepiej słuchać Twoich potrzeb.
Drugim krokiem może być próba docenienia swojego ciała za to, co robi, a nie za to, jak wygląda. Na początku to może budzić Twój sprzeciw. Może nawet ciężko Ci znaleźć rzeczy, za które jesteś wdzięczna, zwłaszcza jeśli przez lata słyszałaś, że ciało ma głównie dobrze się prezentować. Jednak spróbuj zauważyć, jak wiele dla Ciebie robi! Twoje nogi pozwalają Ci chodzić i tańczyć. Twoje ręce przytulają bliskich i lepią pierogi z dziećmi. Twoje oczy pozwalają Ci dostrzegać piękne kwiaty w ogrodzie mamy i zapierające dech w piersiach zachody słońca. Twoje serce bije i pompuje krew do każdego zakątka Twojego ciała – bez względu na to, czy dziś siebie lubisz, czy nie. Twoje ciało naprawdę robi super rzeczy na co dzień, nawet jeśli nie dostaje za to oklasków.

Kolejnym etapem na drodze do lepszej relacji może być zmiana języka, jakim mówisz do siebie. Zamiast codziennego: “wyglądam okropnie” – spróbuj powiedzieć: “mam trudniejszy dzień, ale to nie zmienia mojej wartości”. Zamiast: “muszę schudnąć, zapuściłam się” – może: “chcę nauczyć się dbać o siebie bardziej”. Ten nowy język nie przychodzi od razu. Czasem potrzeba wielu prób. Ale warto, bo każde słowo, które do siebie mówisz buduje Twój wewnętrzny dialog, a on z kolei wpływa na Twoje myśli, uczucia i działania.
Na koniec – warto szukać kontaktu cielesnego, który nie jest karą, tylko troską. Może to masaż. Może ciepła kąpiel. Może ruch, który sprawia Ci przyjemność, a nie spala kalorie. Może dotyk bliskiej osoby. Może taniec, nawet jeśli czujesz, że nie umiesz tego robić. Bądź ze swoim ciałem i pozwól sobie na odczuwanie przyjemności.
Chcesz poprawić relację z ciałem? Nie porównuj się do innych
W świecie Instagrama i idealnych wyretuszowanych zdjęć bardzo łatwo zapomnieć, że większość osób naprawdę tak nie wygląda. Trudno znaleźć idealne ciała. To normalne, że z dnia na dzień przybywa nam siwych włosów, zmienia się metabolizm, skóra traci jędrność. Ciała się zmieniają. Jednak mam wrażenie, że wciąż za mało się o tym mówi. Nie brak za to głosów motywacji podszytej “troską”: “nie pokazuj swojego brzucha, nie wypada Ci”, “jeśli masz taką okrągłą buzię, nie możesz mieć takiej fryzury, to Ci nie służy”, “musisz pozbyć się tego cellulitu”.
Tymczasem to nie ciało jest problemem. To system, który sprawia, że się go wstydzimy. Każda z nas ma inną historię, inne geny, inne predyspozycje, inne doświadczenia. Porównywanie się do innych – czy to na ulicy, czy w internecie – zawsze kończy się tym samym: poczuciem niedoskonałości. A przecież nie po to przyszłaś na świat, by być kopią kogoś innego. Ani po to, by sprawiać innym estetyczną przyjemność.
Twoje ciało nie musi wyglądać jak ciało sąsiadki, celebrytki czy koleżanki z pracy. Ma wyglądać jak Twoje ciało – zadbane na miarę Twoich możliwości, zdrowe, funkcjonujące, autentyczne. Nie daj sobie wmówić, że musisz wyglądać w jakiś określony sposób. To od Ciebie zależy, co wybierzesz i w czym dobrze się czujesz.
Czy to oznacza, że nie mogę chcieć zmiany?
Nie. Nie mam zamiaru przekonywać Cię do tego, że zmiana jest czymś złym i nie powinnaś jej pragnąć. Wręcz przeciwnie. Zmiana jest ważna. Wszystko zależy jednak od Twojego podejścia. Czy ta zmiana wypływa z czułości i troski? A może wstydu, nienawiści i niechęci? To dwie różne jakości! Jeśli chcesz schudnąć, bo czujesz, że Twoje ciało potrzebuje po prostu lepszego funkcjonowania – świetnie. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak zaplanować ją z głową to zapraszam Cię do tego artykułu o mądrym ustalaniu celów.
Ale jeśli redukujesz masę ciała, bo masz dość tego jak wyglądasz w obecnym rozmiarze – zatrzymaj się. Zmiana, która zaczyna się od pogardy, rzadko kończy się dobrym zdrowiem.
Czasami zamiast zastanawiać się “Ile muszę jeszcze schudnąć?” lepiej pomyśleć “Jak chcę się czuć w swoim ciele?” oraz “Jak mogę zadbać o siebie dziś, tu i teraz?”. To pytania, które wypływają z samoakceptacji i troski. A przez to mogą dać Ci znacznie skuteczniejszą motywację, którą będziesz w stanie utrzymać nie tylko do pierwszego potknięcia, ale na całe życie.
Bo dbanie o siebie to nie tylko dieta i trening. To codzienne wybory, które wynikają z uważności, a nie z kary. Bo relacja z ciałem jest jak każda inna – czasem trudna i krucha, potrzebująca szacunku, czasu i zaangażowania. Na szczęście zawsze można ją odbudować.
Podsumowanie – Jak poprawić relację z ciałem, nie koncentrując się na wadze?
Budowanie relacji z ciałem nie zaczyna się na siłowni czy w kuchni. Tylko w głowie. Od tego, co o sobie myślisz, kiedy patrzysz w lustro. A także, czy jesteś gotowa spojrzeć na swoje ciało nie jak na wroga, ale jak na towarzysza wspólnej podróży. Czy dasz sobie prawo do bycia w ciele, które nie zawsze jest idealne?
To często długa droga. W dodatku nie zawsze łatwa. Jednak na jej końcu czeka coś bezcennego: wolność. Wolność od ocen, diet, wstydu, presji. Taka, w której możesz być sobą. I z tego miejsca dopiero można zacząć prawdziwe dbanie o siebie – nie po to, by się zmieniać. Tylko by siebie wspierać.
A Ty? Jak dbasz o swoją relację z ciałem? Co robisz nie dlatego, że musisz coś zmienić, ale dlatego, że chcesz być bliżej siebie?
Może to chwila ciszy po pracy. Może ciepły posiłek bez pośpiechu. Może spacer bez liczenia kroków. Może zdjęcie filtra, zanim wrzucisz zdjęcie do sieci. Może rezygnacja z oceny, gdy widzisz siebie w lustrze.
Jestem ciekawa Twoich refleksji i sposobów na dbanie o siebie <3 Możesz dać mi znać w komentarzu!

